Kupujący działkę rolną nie zawsze musi mieć zgodę ANR

Pięć hektarów bez prawa pierwokupu dla Agencji

Kupujący działkę rolną nie zawsze musi mieć zgodę ANR.

Przepis rzadko wykorzystywany. Do Agencji Nieruchomości Rolnych trafiają tysiące aktów notarialnych. W ostatnich trzech latach ANR skorzystała z prawa pierwokupu tylko w 0,08 proc. spraw.

Od 08.07.2010 r. znika z polskiego prawa jeszcze jedna uciążliwa formalność. Wchodzi w życie nowelizacja ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (Dz.U. nr 110, poz. 725).

Nowela znosi prawa pierwokupu Agencji Nieruchomości Rolnych działek rolnych
o powierzchni mniejszej niż 5 ha. Prawo to nadal będzie jej przysługiwało do działek przekraczających tę wielkość.

To dobra zmiana – ocenia notariusz Robert D. – zwłaszcza gdy chodzi o działki położone w granicach administracyjnych miast lub w ich okolicach. Stronom umów sprzedaży trudno zrozumieć, że chociaż sprzedawana działka ma charakter budowlany, to gdy nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i jednocześnie jest ona ujawniona w ewidencji gruntów jako rolna, należy do transakcji zastosować przepis dotyczący prawa pierwokupu dla Agencji Nieruchomości Rolnych.

Dzieje się tak dlatego, że ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego definiuje pojęcie nieruchomości rolnej bardzo szeroko, powołując się na kodeks cywilny. Tego typu nieruchomościami nie są te położone na obszarach przeznaczonych w planach zagospodarowania przestrzennego na cele inne niż rolne.

Problemu by nie było, gdyby były miejscowe plany, a tych w wielu dużych miastach nie ma. W efekcie prawo pierwokupu stosuje się do nieruchomości, nawet gdy jest oczywiste, że od dawna nie mają nic wspólnego z rolnictwem. I nie ma przy tym znaczenia, że rok wcześniej weszły w życie przepisy, które wyłączyły spod działania ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych m.in. wszystkie grunty rolne w granicach administracyjnych miast. Zmiana ta nie miała wpływu na prawo pierwokupu z ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Ułatwiła jedynie przekwalifikowanie działki o statusie rolnym na budowlany.

Agencja Nieruchomości Rolnych rzadko korzysta z przysługującego jej przywileju, ale konsekwencje niewywiązania się z obowiązku informowania jej o zamiarze sprzedaży są bardzo poważne. Choć więc prawdopodobieństwo, że Agencja skorzysta z prawa pierwokupu jest małe, to i tak pytać jej trzeba. Umowa sprzedaży bez tego jest bowiem dotknięta bezwzględną nieważnością.

Gdy sprzedawana jest działka objęta tym prawem, trzeba sporządzić dwie umowy notarialne: najpierw o warunkowej sprzedaży, a potem właściwą o sprzedaży danej nieruchomości. Po zawarciu pierwszej notariusz zwraca się do Agencji z pytaniem, czy skorzysta z prawa pierwokupu. Jeżeli ta w ciągu miesiąca nie wyrazi chęci odkupienia ziemi, spisuje umowę właściwą.

Po co tyle nadzoru

Obrót nieruchomościami rolnymi jest nadmiernie kontrolowany przez państwo – uważa adw. Stefan Jacyno, partner w Kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Ta nowelizacja to krok w dobrym kierunku. Według niego ustawodawca powinien pójść za ciosem i ograniczyć jeszcze bardziej prawo pierwokupu, np. wyłączyć jego stosowanie wobec gruntów do 50 ha.

Do końca ubiegłego roku do Agencji wpłynęło łącznie 592 tys. aktów notarialnych, z tego 78 proc. dotyczyło nieruchomości rolnych o powierzchniach nieprzekraczających 1 ha, a jedynie 4 proc. o areale powyżej 5 ha. W 2009 r. tylko 16 razy Agencja skorzystała z prawa pierwokupu. W pozostałych wypadkach nie było żadnych problemów ze zbyciem ziemi.

Źródło: Rzeczpospolita

Wszelkie podane przez Pośrednika informacje nie są ofertą w rozumieniu Kodeksu Cywilnego